Menu

Gdyby Polska była normalsem... O rzeczywistości osób trans opowiada Nina Kuta i Dag Fajt z Inicjatywy Tranzycja.pl "Newsweek Psychologia" 1/2023

30 marca 2023

Źródło: wywiad dla magazynu "Newsweek Psychologia" 4/2022. Opublikowano za zgodą redakcji.

Fot. Olena Herasym

CYKL: Logo -Wzmocnione, CZYLI ŚWIAT RÓWNEJ GODNOŚCI

Osoba transpłciowa to nie transwestyta, czyli ktoś, kto przebiera się w ubrania typowe dla płci przeciwnej w celach artystycznych czy erotycznych. To również nie drag queen, która tylko performuje płeć na scenie. Niewłaściwe jest też nazywanie osób transpłciowych transseksualnymi, bo jest to termin zmedykalizowany, przestarzały, a dla niektórych obraźliwy.

Rozmawia: Dellfina Dellert

Dellfina Dellert: W jakich zaimkach się do was zwracać?

Nina Kuta: Używam żeńskiego rodzaju gramatycznego.

Dag Fajt: Można dowolnie.

Oboje pracujecie w Inicjatywie tranzycja.pl, która jest obecnie największą w Polsce publiczną bazą wiedzy o procesie tranzycji.Co jest głównym celem waszej działalności?

NK: Doradzamy trans osobom od strony psychologicznej, medycznej i prawnej przy podejmowaniu decyzji o tranzycji. Ponieważ brakuje jakichkolwiek prawnych regulacji dotyczących transpłciowości, i rzetelnej edukacji w środowisku medycznym, podstawowym źródłem wiedzy dla nas, osób trans, jest internet. Powstaliśmy w marcu 2021 roku, w odpowiedzi na brak projektów zapewniających ugruntowane naukowo treści dotyczące transpłciowości przedstawione w sposób nie powielający medialnych narracji o cierpieniu czy chorobie, lecz zakorzenionych w idei celebracji naszych tożsamości i różnorodności. 

Nie przesadzę nazywając Polskę wysoce transfobicznym krajem. Nie chciałabym jednak, żeby była to kolejna rozmowa o tym, jak jest źle. Wierzę, że język, jakiego używamy, tworzy świat, w którym żyjemy. Skupmy się więc na tym, jak być powinno, gdyby było normalnie. Wyobraźmy sobie przez chwilę taką rzeczywistość. Jak ona wygląda?

DF: Osoby trans żyją tak, jak pozwala im na to społeczeństwo. Więc ten świat idealny albo przynajmniej wystarczająco dobry zależy od tego, jak do nas podchodzą inni. 

Zacznijmy od tego, jak powinno wyglądać normalne dzieciństwo osoby trans, czyli jak powinni traktować je opiekunowie czy rodzice. 

DF: Przede wszystkim wyedukowani rodzice powinni wiedzieć, że ich dziecko nie staje się nagle kimś innym tylko dlatego, że komunikuje im, że nie identyfikuje się z płcią przypisaną mu przy urodzeniu. Syn czy córka po tranzycji to wciąż ta sama osoba, tylko szczęśliwsza, bo może być w pełni sobą. W środku nie ma żadnego przed i po. Zmienia się jedynie ciało i to też nie zawsze. W związku z tym absolutnie nie ma potrzeby przechodzenia żałoby po stracie dziecka, które rodzice „mieli”. Wciąż je mają, ono żyje, ma się dobrze, a nawet lepiej. Narracja żałoby jest dla nas, osób trans, bardzo nie fair.

NK: Generalnie rodzice powinni dawać swoim dzieciom przestrzeń na eksplorowanie siebie, tak żeby mogły same wyznaczać swoje terytoria i ich granice. Jeśli córka chce nosić chłopięce ciuchy, albo syn chce zapuścić włosy, to nie jest żaden problem. Eksperymentowanie z ekspresją płciową to zjawisko powszechne i nie dotyczy wyłącznie osób transpłciowych. To normalny etap poszukiwania swojej tożsamości. I nawet kiedy dziecko zaczyna komunikować, że jest innej płci niż myśleliśmy, to należy to po prostu przyjąć jako coś normalnego. Nie ma z czego robić wielkiej sprawy. 

DF: I nie panikować, bo przecież świat normalny to taki, w którym żyjemy w społeczeństwie, w którym bycie trans jest akceptowane i rodzic nie musi się martwić o przyszłość i bezpieczeństwo swojego trans dziecka. To nie jest problem i nie trzeba się się z niczym mierzyć. 

NK: Z drugiej strony niezwykle ważne jest, żeby ani rodzice, ani nikt inny nie traktowali osób trans jak jajka. Nie chcemy czuć się jak ludzie specjalnej troski. Dawanie nam nadmiernej uwagi, ciągłe podkreślanie wsparcia i okazywanie współczucia mają, często pewnie zupełnie nieintencjonalnie, ale paternalistyczny wydźwięk. A często to, czego najbardziej potrzebujemy po coming-oucie, to poczucia, że dla innych jesteśmy normalsami. 

DF: W świecie idealnym outowanie się nie jest żadnym wielkim aktem. Jest neutralną informacją o tym, w jakich zaimkach i jakim imieniem się do nas zwracać. Słyszę nieraz od ludzi, że czasem boją się do nas odezwać, żeby nie wyjść na osobę niepoprawną politycznie, ale wystarczy mieć dobre intencje. Jeśli ktoś użyje złego zaimka, ale przeprosi i go poprawi, nie jest to problem. Ludzie nie wszystko wiedzą, nie wszystko muszą rozumieć, ale zawsze - jeśli mają dobre intencje - mogą po prostu zapytać. Ludzie najbardziej boją się tego, co jest nieznane, więc im więcej wiedzą, tym mniej się boją.

A jak szkoła dla osoby trans wyglądałoby w tej alternatywnej do naszej rzeczywistości?

NK: W szkole Konwencja Praw Dziecka stałaby ponad przekonaniami i uprzedzeniami uczniów, nauczycieli, dyrekcji, czy w końcu Kuratorium i Ministerstwa Oświaty. W związku z tym nauczyciele nie musieliby chodzić po linii najmniejszego oporu, zamykając oczy na problem, bo by go nie było. Wsparcie dla osób trans nie zagrażałoby im np. dyscyplinarnym zwolnieniem. W związku z tym mogliby dawać dobry przykład, za którym idą uczniowie. Deklarowana tożsamość uczniów byłaby szanowana. Nikt z nauczycieli nie prosiłby o zaświadczenie od rodziców, czy zaświadczenie od psychologa, zanim zacząłby zwracać się do kogoś zgodnie z jego prośbą i oczekiwaniami. Obecnie bez problemu w szkole akceptowane jest zwracanie się do uczniów po nazwisku, ksywką, czy nawet przezwiskiem, ale jeśli wchodzimy na grunt płci, robi się grząsko. 

DF: Okres dojrzewania dla osób trans jest szczególnie trudny. To czas, kiedy człowiek jest uzależniony od rodziców i szkoły, a już chce być autonomiczną jednostką. Jest też bardzo zależny od grupy rówieśniczej, bo z nią się identyfikuje, na jej opinii i akceptacji bardzo mu zależy. Okres nastoletni to też statystycznie czas najczęstszych coming outów. Jeśli taki młody człowiek spotka się wtedy z odrzuceniem na wszystkich tych trzech płaszczyznach, czuje się do niczego i zapada się w sobie. Spotykamy się z nastolatkami, które nie mają marzeń i planów, bo nie wierzą, że dożyją dorosłości. 

NK: Czasem, żeby przetrwać ten czas, wystarczy jeden życzliwy dorosły, który da nadzieję, że w przyszłości może być jeszcze dobrze. Czasem „wystarczająco dobrze” to jest nawet jeden nauczyciel. 

DF: W idealnym świecie dzieciaki trans mają też przykłady osób publicznych ze świata nauki, sportu, polityki, biznesu, sztuki i show biznesu dokonujących tranzycji. I to faktycznie się dzieje.

Co jeszcze w tym świecie ludzie wiedzą i traktują normalnie?

DF: Wiedzą, że osoby trans to nie jest grupa jednorodna, na przykład nie wszyscy chcą brać hormony czy przechodzić to, co społecznie postrzega się jako „pełną” tranzycję. Nie każdej osobie trans potrzebne są operacje. Powiedziałbym wręcz, że funkcjonowanie jako osoba trans bez przyjmowania hormonów i najbardziej interesujących dla osób cispłciowych operacji „dołu”, jest coraz bardziej powszechne. Nasze życie nie kręci się wokół genitaliów. 

NK: Częstym błędem jest mówienie, że osoby trans dokonują zmiany płci, a my jej nie zmieniamy. Jeśli już, to dokonujemy korekty, tak aby ciało było spójne z tym, kim jesteśmy i zawsze byliśmy.

DF: W tym świecie ludzie pytają, w jakich zaimkach się do nas zwracać i szanują nasz wybór. Bez względu na to, czy jest to rozmowa towarzyska, kontrola biletów, spotkanie w banku, czy egzamin na prawo jazdy. No i nigdy nie używają naszych nekronimów, czyli  imion nadanych nam przy urodzeniu.

NK: I nie używają słownictwa z lat 80-tych, które jest nacechowane negatywnie.

DF: No i wiedzą, że osoba transpłciowa to nie transwestyta, czyli ktoś, kto przebiera się w ubrania typowe dla płci przeciwnej w celach artystycznych czy erotycznych. Wiedzą, że osoba transpłciowa to nie drag queen, która tylko performuje płeć na scenie. Nie nazywają też osób transpłciowych transseksualnymi, bo jest to termin bardzo zmedykalizowany, przestarzały, a dla niektórych obraźliwy. 

NK: W świecie idealnym też każdy lekarz ma wiedzę na temat osób transpłciowych.

A obecnie nie mają?

NK: Z badań wynika, że na dzień dzisiejszy 83 procent niewyspecjalizowanych w transpłciowości lekarzy, czyli na przykład lekarz pierwszego kontaktu, kardiolog, czy nawet endokrynolog nie wie nic lub mało na temat osób transpłciowych. Poza stwierdzeniami wyjętymi z lat 80. o zaburzeniach, o których wspominałam wcześniej. Ten temat jest poruszany na studiach medycznych. Nie ma wsparcia ze strony NFZ i Ministerstwa Zdrowia bo jest to temat upolityczniony i nie ma funduszy na szkolenia i wsparcie. DF: Dlatego jako Inicjatywa tranzycja.pl zdecydowaliśmy się na wydanie podręcznika dla lekarzy. Będzie on dostępny za darmo w pdf-ie. Zastanawiamy się właśnie, jak go dystrybuować. Nie chcemy, by osoby trans bały się chodzić do lekarzy, bo to miewa tragiczne skutki, które łatwo sobie wyobrazić.

A jak wyglądają relacje zawodowe czy prywatne już w dorosłym życiu?

NK: To wszystko zależy, o jakim stopniu zażyłości mówimy. Jeśli o koledze czy koleżance z pracy i nie jest to bliska relacja, to ważne w niej są podstawy, o których mówiliśmy. Odpowiednie zaimki, nieużywanie nekronimu, i co najważniejsze - traktowanie jak innych współpracowników.

Inaczej jest już z osobą bliską, np. przyjacielem lub przyjaciółką. Tu akceptacja i wsparcie są dużo bardziej potrzebne, ale oczywiście tylko wtedy, kiedy osoba trans o nie poprosi. Mnie moja przyjaciółka uczyła robienia makijażu, chodziła ze mną na ciuchy, podrzucała różne linki to poradników na insta i youtube. 

DF: Generalnie kobiecość jest dużo trudniejsza do performowania niż męskość, bo kobiety dużo bardziej krytycznie oceniane są przez pryzmat swojego wyglądu, przez to jaki mają styl, czy są atrakcyjne fizycznie. Dlatego trans kobiety mają dużo trudniej niż trans mężczyźni. 

NK: Dużo trudniej u trans kobiet o passing, czyli bycie postrzeganą za płeć, z którą się utożsamiają. Może zdradzać je zarost, budowa ciała, niski głos, który przy terapii hormonalnej, inaczej niż u mężczyzn nie zmienia się. Dlatego też ilość czasu i pieniędzy niezbędnych do tego, żeby passing uzyskać, jest dużo większa.  DF: Żeby uzyskać passing męski czasem wystarczy męska fryzura, t-shirt i jeansy. 

A czy passing jest ważny?

NK: Staranie się przez osoby trans o passing bardzo często wynika nie z potrzeby wyglądania stereotypowo męsko czy kobieco, ale z potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Wpasowywanie się w binarne wzorce bywa przymusem ze względu na presję społeczną i przyzwolenie na przemoc wobec osób, które nie mieszczą się w naszej wąskiej heteronormie. 

Gdyby nasze społeczeństwo nie było oparte o ten binarny, seksistowski podział na „gorsze” kobiety i „lepszych” mężczyzn, to transpłciowość nie byłaby niczym szczególnym. Obecnie, właśnie przez kwestie społecznego postrzegania i dyscyplinowania płci, nie możemy funkcjonować w sposób pełny. To nasza cena za za bezkompromisowe bycie sobą.

DF: Najzdrowszy dla wszystkich byłby nonkonformizm płciowy czyli po prostu szeroka akceptacja i brak przymusu dopasowywania się do tych spolaryzowanych  modeli. Jestem pewien, że byłby to świat ludzi szczęśliwszych. No i marzeniem jest, żeby ten „świat” nie kończył się na Warszawie. Chciałbym któregoś dnia wyjść na ulicę mojego rodzinnego miasta w tęczowej maseczce, nie słysząc za sobą gróźb i wyzwisk. I taki świat dla siebie i innych osób trans chcemy budować.

Słowa do rozumienia

  • Osoba trans - osoba nie utożsamiająca się z płcią przypisaną przy urodzeniu. Osoby transpłciowe mogą być tak samo jak osoby cispłciowe dowolnej orientacji seksualnej. 
  • Osoba cispłciowa - osoba utożsamiająca się z płcią przypisaną przy urodzeniu.. 
  • Niebinarność - nieokreślanie się wyłącznie jako kobieta lub mężczyzna bądź odrzucanie podziału na płcie. Bycie osobą niebinarną nie wiąże się koniecznie z wyglądem “pomiędzy płciami”, choć część osób dąży do takiej ekspresji płciowej.
  • Tranzycja - wszystkie formy zmiany swojego funkcjonowania społecznego i/lub korekty cech płciowych swojego ciała w stronę płci, z którą się utożsamiamy.
  • Passing - bycie traktowanym przez nieznajome osoby zgodnie ze swoją tożsamością płciową. Osiągnięcie passingu wiąże się ze zmianą wyglądu i zachowania, by dopasować się do stereotypowych norm płciowych. 
  • Nekronim (dead name) - imię nadane osobie transpłciowej przy urodzeniu. Używanie tego imienia powoduje często u osób transpłciowych ból, a wypytywanie o nie jest uznawane za bardzo nieuprzejme i niepotrzebne.
Logo -Wzmocnione

Program WzmocniONE jest realizowany od 2018 r. Wspiera działania, które budują świat równej godności płci. Nastawiony jest przede wszystkim na wspieranie kobiet i dziewcząt w realizacji ich potencjału i budowaniu poczucia własnej sprawczości. Do programu można zgłaszać inicjatywy wychodzące naprzeciw systemowym problemom społecznym, jakich doświadczają kobiety. Nie tylko organizacje założone i prowadzone przez kobiety, ale wszystkie osoby, które swoimi działaniami pomagają wzmacniać pozycję kobiet. Ten cel połączył MagoVox i Fundację Ashoka Polska realizujących program. Wsparcie finansowe i merytoryczne w ramach programu otrzymało już 40 inicjatyw. Zrealizowane zostały już cztery edycje Programu.

MagoVox to inicjatywa Małgorzaty Rutkowskiej, która wspiera kobiety i dziewczęta oraz współtworzy społeczność świadomych obywatelek i obywateli. Skupia się na trzech obszarach: Kobieta-Edukacja-Demokracja. Fundacja Ashoka to międzynarodowa sieć innowatorek i innowatorów społecznych, którzy systemowo, twórczo i mierzalnie zmieniają rzeczywistość. Dążą do świata, w którym każda osoba może być twórcą i twórczynią zmian na lepsze.

Więcej informacji na www.wzmocnione.pl,  www.magovox.pl, www.ashoka.org

Nina Kuta

redaktorka tranzycja.pl, założycielka kanału i strony TransGrysy, popularyzatorka naukowej wiedzy o transpłciowości

Dag Fajt

współtwórca tranzycja.pl, w poprzednich latach związany z Funduszem Solidarnościowym im. Milo Mazurkiewicz. Zawodowo związany też z ruchem pro-uchodźczym