Menu

Kiedy dorośli wracają do lalek. Tekst Marii Schejbal-Cytawy i Dominiki Bagińskiej

2 czerwca 2026

Źródło: tekst dla magazynu "Newsweek Psychologia nr 3/26. Opublikowano za zgodą redakcji.


Zaczyna się od „nie potrafię”, kończy na „to o mnie”. Z kawałka papieru i sznurka powstają nie tylko lalki, ale i historie, które potrafią poruszyć do łez. Warsztaty lalkarskie uruchamiają coś, czego nie da się łatwo nazwać – i właśnie w tym tkwi ich siła

Tekst: Maria Schejbal-Cytawa, Dominika Bagińska

Papier, sznurek i nożyczki - tyle wystarczy, by uruchomić proces, który okazuje się zaskakująco głęboki. Tworzenie lalki nie jest tu celem samym w sobie, lecz punktem wyjścia: do opowieści, emocji i doświadczeń, które często pozostają niewypowiedziane. Prosta, ustrukturyzowana praca daje poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie pozwala stopniowo przejść od dystansu do zaangażowania. Lalka staje się pośrednikiem - umożliwia wyrażenie tego, co trudne, bez konieczności mówienia wprost. I właśnie w tej nieoczywistej przestrzeni między twórcą a stworzoną postacią zaczyna dziać się coś więcej niż tylko działanie artystyczne.

Teatr potrzebny

Założyciel słynnego, zaangażowanego społecznie Teatru Chleba i Lalki z USA, Peter Schumann, zawsze powtarza, że teatr powinno się robić tam, gdzie jest potrzebny. Tak działają, na przykład, wszelkie teatry integracyjne, które oferują - osobom potrzebującym: uzależnionym, samotnym, borykającym się z chorobą - wsparcie i terapię. Z takiej idei wyłania się jednak po prostu teatr integrujący: nie tylko osoby, które w nim działają(bardzo różne przecież), ale też każdą z nich we własnym zakresie. W sensie scalania siebie, poznania swoich możliwości, pragnień, potrzeb. Taką moc ma szczególnie teatr lalkowy, gdzie lalka staje się naszym reprezentantem. Pozwala wyrazić to, co skrywane, bez ryzyka obnażenia się, ośmieszenia.

Mechanizm ten sprawdza się doskonale podczas warsztatów tworzenia lalek teatralnych. Wykonuje się je z podstawowych materiałów, które nie wymagają od uczestników szczególnych umiejętności, jedynie zaangażowania. Co charakterystyczne, większość początkowo wyraża obawy, że nie podoła zadaniu, bo z pewnością nie ma zdolności manualnych. W trakcie warsztatu okazuje się jednak, że zgniatanie papieru i związywanie go sznurkiem jest nie tylko prostym zadaniem, ale wręcz uwalniającym.

Sam przebieg takiego wydarzenia ma określoną formę i etapy, co sprawia, że ze swobodą możemy skupić się na głębi procesu. Wyraźna, ale elastyczna struktura prowadzi uczestników od prostego działania do bardziej osobistego doświadczenia. Zaczyna się od etapu instruktażowego - krok po kroku powstaje podstawowa konstrukcja lalki z pogniecionego przez nas papieru pakowego i sznurka. Głowę lalki można wypełnić pociętymi, zgniecionymi gazetami (które zresztą symbolizują słowa i obrazy). Jest to moment oswajania się z formą, ale też pierwszego zaskoczenia, bo elementy nie zawsze od razu przypominają to, czym finalnie się staną.

W miarę postępu pracy prowadzenie stopniowo się wycofuje, a uczestnicy zyskują coraz większą swobodę - mogą zmieniać proporcje, upraszczać lub komplikować formę, podejmować własne decyzje, np. lalka ma jedną nogę, symbolizując węża lub jest „kadłubkiem” owiniętym w płótno, jak niemowlę. W kolejnej fazie pojawiają się kolory, tkaniny, dodatki, drobne detale: ubrania, włosy, ozdoby. Twarz lalki bywa wyrażona wgnieceniem papieru lub tylko czerwonym kolorem w miejscu ust, bądź samą linią brwi. To etap najbardziej indywidualny, w którym lalka zaczyna nabierać charakteru i znaczenia, a uczestnicy często zaczynają się ze sobą porównywać, obserwować, inspirować nawzajem.

Po przerwie, często kolejnego dnia, następuje przejście do animacji, czyli „ożywienia” lalek. Uczestnicy początkowo mają zwykle potrzebę (dziecięco) energicznie nimi potrząsać, inicjować zabawne scenki. Są jednak zachęcani do czegoś więcej. Uczą się podstaw ruchu scenicznego - np. tego, jak pokazać, że lalka coś przeżywa, podejmuje działanie - co realizuje się poprzez dbałość o precyzję każdego gestu animowanej postaci - jego wyrazistość i czytelność, a także podporządkowanie własnych zachowań ekspresji lalki. Wszyscy pracują w małych grupach, gdzie jedna osoba (twórca) pełni rolę reżysera swojej postaci, a inne ją wspólnie animują. Powstają proste sceny i etiudy - bez rozbudowanej fabuły, raczej oparte na działaniu, rytmie i obecności. Ten etap bywa trudniejszy, bo wymaga skupienia i współpracy, ale jednocześnie otwiera nowy poziom doświadczenia: lalka zaczyna istnieć niezależnie od twórcy.

Całość domykają rozmowy i krótkie podsumowania - czasem w formie dzielenia się wrażeniami w grupie, czasem indywidualnych refleksji zapisywanych na kartce. Warsztat nie narzuca interpretacji, ale stwarza przestrzeń, w której każdy może zobaczyć, co dla niego w tym procesie było ważne.

Siła lalki

Oddziaływanie lalki, jej zdolność wyzwalania w nas emocji, pozostaje dla samych twórców teatru czy warsztatów w pewnym sensie tajemnicą. Mimo że znane są zasady działania psychodramy czy arteterapii (terapii przez sztukę), nadal zaskakuje, jak dobrym narzędziem w zrozumieniu własnych potrzeb potrafi być lalka. Oczywiście praca z nią wymaga otwarcia się na taką formę działania. Potocznie teatr lalek wciąż kojarzy się wielu osobom z „kukiełkami”, bajkami dla dzieci. Tymczasem proces tworzenia lalki może uruchamiać kilka ważnych mechanizmów psychologicznych jednocześnie.

Najpierw daje uczestnikom bezpieczne ramy: jest zadanie, są kolejne etapy, konkretne materiały, więc nie trzeba od razu „mówić o sobie” ani niczego ujawniać. To szczególnie ważne dla osób nieśmiałych, niepewnych albo przeciążonych, bo pozwala wejść w działanie bez presji. Potem jednak stopniowo pojawia się coś więcej niż praca manualna. Wraz z kolejnymi decyzjami - o kształcie ciała, ubraniu, kolorach, dodatkach, gestach czy sposobie poruszania się - lalka zaczyna stawać się symbolicznym obrazem wewnętrznego świata autora. Bywa podobna do niego, bywa taka, jaką chciałby być, czasem manifestuje tęsknotę, niespełnione wyobrażenie o sobie (np. ślubny welon) albo ukryte pragnienie siły, piękna, wolności czy czułości. Dzięki temu uruchamia się mechanizm projekcji: łatwiej opowiedzieć o emocjach, kiedy można umieścić je w kimś lub w czymś zewnętrznym. Nie mówi się wtedy wprost „to ja się boję”, tylko „moja lalka się boi”, a ten niewielki dystans okazuje się psychicznie odbarczający.

Równocześnie sam akt tworzenia wzmacnia poczucie sprawczości - uczestnik widzi, że potrafi coś zbudować, dokończyć, nadać temu formę i sens, a potem jeszcze ożywić. Dla osób, które na co dzień zmagają się z obniżonym nastrojem, lękiem, kryzysem psychicznym czy niską samooceną, takie doświadczenie może być szczególnie ważne. Istotne jest też to, że kiedy lalka zostaje wprawiona w ruch, przestaje być tylko wytworem rąk, a zaczyna funkcjonować jak osobna postać. Wtedy często ujawniają się kolejne znaczenia: uczestnicy dostrzegają w niej siłę, której sami w sobie nie widzieli, albo przeciwnie - rozpoznają własną kruchość, bezradność, potrzebę opieki, bliskości czy uznania. Zdarza się również, że pojawia się silne emocjonalne przywiązanie do lalki, świadczące o tym, jak intensywnie została ona nasycona osobistą treścią.

To jasne, że warsztat tworzenia lalek nie jest kompletną terapią, może jednak pomóc wskazać kierunek, w którym warto podążyć, by sięgnąć po pomoc. Wymiar terapeutyczny nie polega tu na prostym „robieniu czegoś ładnego”, ale na tym, że poprzez twórcze działanie, symbol, metaforę i obecność grupy możemy bezpieczniej zobaczyć siebie. Siła teatru polega na tym, że lalkę tworzymy sami - jest „z nas” i „o nas”. Potem możemy ją ożywić, uruchamiając własną kreatywność i sprawczość. Kluczowe jest też spotkanie z widownią - doświadczenie niezwykle intensywne, dopełnione reakcją publiczności. Tworzymy coś, co naprawdę „ma ręce i nogi” i pozwala także innym coś przeżyć. A kiedy widzimy, jak to działa na odbiorców - na przykład wywołuje łzy - nie dyskutujemy z tym. Uczymy się ufać sile własnego przekazu.

Relacje uczestników

Warsztaty lalkarskie mogą być prowadzone dla bardzo zróżnicowanych środowisk, np. jako forma dodatkowego wsparcia w leczeniu pacjentów psychiatrycznych, ale coraz częściej jako element integracji w małych społecznościach, np. kręgach kobiet, klubach sąsiedzkich, także na uczelniach. Warsztaty bywają też kierowane do osób zajmujących się opieką nad pacjentami: lekarzy, trenerów, psychoterapeutów. Cenne są ich oceny skuteczności takich działań: zauważają, że istotna jest tu np. praca w grupie - uczestnicy zapewne woleliby sami animować lalkę. Tu muszą iść na kompromis. I to się udaje. Terapeutycznie ważne są także wnioski z zadań, jakie lalka otrzymuje. Na przykład, jej reżyser (czyli twórca) ma przedstawić, przed jaką życiową przeszkodą staje lalka. Bywa nią góra skrawków zmiętego papieru, kolce, które się w nią wbijają i uniemożliwiają ruch, sprawiając ból, ale też ona sama - w odbiciu lustrzanym. To niezwykle wymowne.

Poruszające są również relacje uczestników, którzy opowiadają o bardzo silnych przeżyciach podczas pracy z lalką. W podsumowaniach swoich wrażeń piszą, np.: „One przerażająco szybko ożyły”, „Moja lalka nabrała(m) życia”, „Przyszłam tu dziś smutna, bo rok temu odeszła moja mama. I zobaczyłam dziś, że moja lalka po kolei przedstawiała mamę, mnie samą i moją córkę. To pocieszyło, dało nadzieję”. Bywa też, że relacja z lalką jest tak mocna, że trzeba pozwolić na jej dekonstrukcję - starannie rozkładając ją na czynniki pierwsze, z jednoczesną zgodą, że jej rola dopełniła się.

Warsztat ma długą, trzydziestoletnią, historię swojego istnienia i to, jak jest odbierany przez uczestników, może być dobrym studium naszych potrzeb. Tego, czy i jak się zmieniamy w tym, co nas w życiu uwiera, a co wymaga uwolnienia. I okazuje się, że - niezmiennie - bardzo skromny horyzont materiałów, z których powstają lalki, działa tak samo poruszająco. Niezależnie od postępu rozwoju technologicznego, zawirowań historii czy przemian społecznych. Czasem wystarczy kawałek sznurka, żeby coś się w nas rozplątało.


Maria Schejbal-Cytawa

teatrolog, instruktorka teatralna i twórczyni warsztatów pracy z lalką. Od ponad 30 lat pracuje z różnymi grupami, łącząc teatr, edukację i elementy arteterapii. Autorka projektu „Lalkarki”, w którym, we współpracy z fundacją MagoVox, wykorzystuje prostą formę lalki jako narzędzie ekspresji, integracji i pracy z emocjami.

Posłuchaj naszej rozmowy z Marią o sztuce scalania, czyli o istocie teatru społecznego TUTAJ.